Splot erozji warstw adnotacji rdzennych nie powstaje z jednego dopisku ani z jednej utraty. Trwa jako nałożenie kilku osłabionych miejsc, w których adnotacja przestaje mieć wyraźny brzeg, ale nie schodzi w pustkę. Warstwa zachowuje niski ciężar, rdzenny nalot i ślad po dawnym nacisku. Erozja nie usuwa całości. Odbiera jej połysk, skraca kontur i zostawia przygaszone pole po brzmieniu. Jedna warstwa może być sucha, druga bardziej matowa, trzecia prawie zrównana z tłem. Wszystkie pozostają blisko siebie, bez mocnego środka i bez zewnętrznego tematu.
Adnotacja rdzenna nie działa jak dopowiedzenie. Jest niższym osadem przy nazwie, śladem przypisanym do głębszej warstwy, ale pozbawionym ostrego początku. Jej rdzenność nie oznacza siły źródła. Oznacza trwanie blisko podstawy, przy miejscu, które zachowało ciężar mimo ścierania. Splot utrzymuje kilka takich adnotacji jednocześnie, bez ustalania pierwszeństwa. Jedna pozostaje przy ciemnej krawędzi, druga przy bladym odłożeniu, trzecia przy warstwie prawie niemej. Erozja obniża je powoli, bez gwałtownego zerwania. Wspólna zostaje ich cicha obecność, nierówna tylko przez stopień ubytku i przez odległość od tła.
Warstwa poddana erozji traci ostrość etapami. Najpierw słabnie jej krawędź, potem ciężar adnotacji, potem wyraźny odstęp od sąsiedniego nalotu. Nie znika jednak całkowicie. Zostaje osad, matowy ślad i niższe pole rozpoznania. Rdzenna adnotacja może wtedy trwać bez pełnego imienia, jako cichy zapis miejsca po dawnym nacisku. Splot nie scala tych warstw w jedną postać. Pozostawia je w bliskim sąsiedztwie, lekko przesunięte i przygaszone. Jedna wartość osiada głębiej, druga zatrzymuje się przy powierzchni, trzecia zostaje między nimi jako cienka różnica. Całość zachowuje spokojny ton bez obrazu i bez sceny.
Matowe naloty między warstwami mają własny ciężar. Nie tworzą samodzielnej nazwy, ale odróżniają jedną adnotację od drugiej. Nalot może być prawie równy z tłem, lekko ciemniejszy, bardziej suchy albo rozproszony przy samej krawędzi. Erozja nadaje mu nieregularność, a splot zatrzymuje go wśród innych osłabionych miejsc. Warstwa nie odzyskuje dawnej ostrości. Adnotacja nie przechodzi w definicję. Rdzenny ślad nie wraca do pełnego tonu. Zostaje cicha gęstość, w której każde osiadanie ma osobny stopień widoczności. Sens utrzymuje się przez rozwarstwienie, przez ubytek i przez brak jednego punktu przewagi.
Dolne ścieranie nie ma rytmu gwałtownego. Przesuwa warstwy powoli, odbiera im nacisk i pozostawia przygaszone pasma bez mocnego odcięcia. Jedna adnotacja zostaje częściowo zatarta, druga tylko przydymiona, trzecia zachowuje ślad bardziej rdzenny, ale mniej czytelny. Splot nie porządkuje ich według siły. Pozwala im trwać w stanie bocznym, blisko tła i blisko własnego zaniku. Erozja działa przez małe różnice, nie przez pełne usunięcie. Dzięki temu każda warstwa zachowuje resztę obecności. Nie ma tu zwrotu, zdarzenia ani użytkowego sensu. Jest osiadanie nazw, matowienie dopisków i spokojne rozluźnienie ich dawnych krawędzi.
Końcowy ton zostaje cichy, warstwowy i bez twardego domknięcia. Splot nie zmienia się w jedną całość, erozja nie usuwa ostatnich adnotacji, a rdzenny osad nie odzyskuje pełnej ostrości. Zostają naloty, dopiski przy podstawie, ubytki bez gwałtownego końca i różnice między śladami o niskim ciężarze. Jedna warstwa trwa przy ciemnym brzegu, druga przy bladym osłabieniu, trzecia przy prawie pustej powierzchni po tonie. Całość zachowuje neutralny obieg nazw, bez obrazu, bez przykładu i bez zewnętrznej sprawy. Ostatnia adnotacja pozostaje obecna przez własne osiadanie i przez brak pełnego powrotu.